czwartek, 6 listopada 2014

Dreams come true - I rozdział

Moim zwyczajem było i jest przeglądanie wszystkiego co popadnie w internecie mimo, że nic ciekawego w tym nie ma. Przypadkowo wpadłam na stronę o informacji, że są poszukiwani aktorzy do nowej Koreańskiej dramy, która nosi tytuł: ,,Dreams come true".  Nie ukrywam, że ta wiadomość sprawiła, że na mojej twarzy pojawił się wyraźny uśmiech przez co moje krzywe zęby można było zauważyć momentalnie. Bez żadnego zastanowienia postanowiłam coraz więcej czytać na temat tej dramy chcąc dowiedzieć się czegoś więcej niż tylko tego, że są poszukiwani aktorzy. Jednakże więcej czytając, to bardziej myślałam o tym jak by to wyglądało. A oczywistym i przykrym faktem było to, że jestem tutaj - w Polsce, a nie w Korei Południowej w Seulu. Wywarło to na mnie ogromny smutek, ponieważ wyobrażanie sobie mnie jako głównej bohaterki było zbędne, a granie z przystojnym Azjatą, który byłby moim serialowym chłopakiem było tylko cudownym, chwilowym snem, ponieważ z powodu zmęczenia na chwilę zasnęłam co sprawiło, że przyśnił mi się kawałek romantycznego momentu z tego co być może wydarzyłoby się w tej dramie.
- Kolejny zespół, który zaszczyci nas swoją obecnością to zespół EXO! - słowa, które jeden z prowadzących wypowiedział w telewizji spowodowały, że oderwałam się chwilowo od laptopa i tego co do tej pory szukałam i przeszłam na włączony telewizor, podgłaśniając nieco, aby lepiej usłyszeć co mają do powiedzenia. - EXO Kamsahamnida! Cieszymy się, że znowu możemy się zobaczyć, EXO-L! Mamy nadzieję, że będziecie się świetnie bawić razem z nami.
- Aby rozpocząć z EXO miłą atmosferę zaczniemy od piosenki overdose. - powiedział jeden z prowadzących idąc powoli w kierunku schodów, aby zrobić miejsce dla zespołu. Osoba, która bez przerwy była przeze mnie obserwowana to nikt inny jak....
- Tutaj Zitao Huang, czyli panda. Czy świetnie się bawicie?! - skierował mikrofon w stronę publiczności, a oni na jego pytanie odpowiedzieli radosnym krzyczeniem. Oczywiście nie zabrakło tego, że ja się do nich dołączyłam co sprawiło, że do salonu wbiegła moja mama, lecz kiedy spojrzała na mnie i na telewizor nie miała więcej pytań, ponieważ zrozumiała powód mojego zachowania.
Kiedy już nic ciekawego nie pojawiało się w telewizji, wyłączyłam ją i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku razem z książką,/słownikiem "Koreański nie gryzie" i rozpoczęłam dzisiejszą naukę co dzisiaj szło mi wyjątkowo szybko. Podejrzewam, że to dzięki motywacji coraz lepiej wychodzi mi nauka.
- Eonni! - usłyszałam moją siostrę z klatki schodowej. Podniosłam się z łóżka, zostawiając książke na nim. Stanęłam przed drzwiami pokoju czekając na to czy siostra powie coś więcej.
- Tak? - Nie czekając dłużej postanowiłam, że pójdę sprawdzić o co chodzi. - Coś się stało? - Zadałam kolejne pytanie wyłaniając się zza uchylonych, wyjściowych drzwi na klatkę schodową.
- Ktoś do Ciebie przyszedł. - Powiedziała przenosząc wzrok na TĄ osobę, abym na nią spojrzała. Na jej widok uśmiechnęłam się i zbiegłam ze schodów, aby jak najszybciej się koło niej znaleźć. Był to umięśniony blondyn z szerokim uśmiechem i śnieżnymi zębami. Wyglądał na nieprzyjazną osobę, lecz był całkiem inny.
- Jonghyun Oppa! - wykrzyknęłam, rzucając się na szyję przyjaciela.
Jonghyun to mój przyjaciel od najmłodszych lat. Od kiedy byłam małym dzieckiem często przychodził do mojego domu, lecz z tego powodu, że od kilku lat znowu mieszka w Korei i tam ma swój zespół nie mam możliwości przez cały czas się z nim widywać, ale jak tylko przyjeżdża to staram się spędzić z nim jak najwięcej czasu. W żartobliwy sposób można powiedzieć, że jest to mój nauczyciel od Koreańskiego.
- Tak długo się nie widzieliśmy. Jak dobrze Cię znowu zobaczyć! - krzyknęłam nadal będąc w jego ramionach, zachwycając się przy okazji jego pięknymi, męskimi perfumami.
- Już zauważyłem Twoje zadowolenie ale mogłabyś mnie puścić, bo jeszcze trochę, a mnie udusisz. - Wymamrotał jakby od niechcenia ale zrozumiale. Puściłam go, zniżając od razu głowę co sprawiło, że moją twarz i moje zarumienione policzki zakryły włosy. - Więc jak, dzisiaj ulepszamy Twój Koreański? - Starał się w jakiś sposób przerwać tą ciszę. Odgarnął moje włosy i standardowo obdarował mnie swoim szczerym uśmiechem. - Hmmm?
- Jak najbardziej! - Odpowiedziałam mu szerokim uśmiechem, klepiąc go przy tym po ramieniu. - Chodź. - Złapałam go za rękę i zaprowadziłam na górę do mojego pokoju.


---------------------------------
Mam nadzieję, że za jakiś czas się rozkręcę i pisanie rozdziałów będzie wychodzić mi o wiele lepiej, bo jak na razie zauważyłam idzie mi cienko ;_;
HWAITING dla mnie! ^^






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz