Zapewne ten dzień był dla większości tak jak każdy inny. Monotonny, nic specjalnego. W głowie coraz więcej myśli o odpoczynku na łóżku i przeglądaniu swoich ulubionych stron w internecie. Ale mój dzień tak nie wyglądał. Kiedy taka myśl przeszła mi przez głowę poczułam jakbym była teraz całkiem inną osobą. Zawsze stykałam się z monotonnością w moim życiu. Ulice przez, które przechodziłam za każdym razem, to samo otoczenie, wstawanie, szkoła i powrót. Coś co nazywałam brakiem normalnego życia. Teraz, właśnie od tego momentu kiedy stałam przed schodami od samolotu wiedziałam, że wszystko zmieni się o 360 stopni. Wszystko co sprawiało, że upadałam zostawię tutaj w Polsce tuż przed odlotem i zaczęciem nowego życia. Lepszego życia. Tego o które tak długo się starałam.
- To się już dzieje. - powiedziałam łapiąc za delikatną dłoń Nicole, kiedy powoli zaczynaliśmy się unosić. - To ten moment kiedy możemy pokazać wszystkim, że damy radę i spełnimy marzenia. - położyłam głowę na jej ramieniu i zamknęłam oczy.
Odpowiedziała szczerym uśmiechem ściskając przy tym moją dłoń.
Nigdy sie tak nie czułam. Kiedy byłam szczęśliwa to nigdy nie byłam szczęśliwa tak jak teraz. Pomimo tego, że 12 godzin może wywołać u mnie zmęczenie to nie mam zamiaru się załamywać. Załamywać się wtedy kiedy dopiero zaczęłam spełniać marzenia.
- Prosimy o pozostanie na miejscu i zapięciu pasów, aby zachować bezpieczeństwo sobie jak i reszcie pasażerom. Za 5 minut rozpocznie się lądowanie. - dopiero teraz kiedy usłyszałam jedną ze stewardess zorientowałam się, że przespałam prawie cały lot. Może to i lepiej?
- Obudziłaś się. - zauważyła Nicole. Spojrzałam na nią i zobaczyłam wory pod jej oczami, lecz nie pytałam o to czy chociaż na chwilę zmrużyła oczy.
Wyszłyśmy z zatłoczonego lotniska i pierwsze co złapałyśmy taksówkę. Dopiero teraz zrozumiałam, że jestem w miejscu w którym marzyłam aby być od 13 roku życia. Nadal nie wiem kiedy ten czas tak zleciał. Ale to nie było teraz dla mnie ważne. Ważne było dla mnie teraz to, że siedziałam w taksówce i oglądałam Seulskie ulice. Tak, ten widok będzie mi codziennie towarzyszył. Nie mogłabym nic lepszego doświadczyć w swoim życiu jak zobaczenie miejsca, które codziennie oglądałam w grafice google. Na żywo wygląda to wszystko całkiem inaczej. Nawet nie potrafię wyrazić tego słowami. To jest niemożliwe, abym mogła opisać jak to wszystko wygląda naprawdę, bo sama do tej pory nie mogę w to uwierzyć, że znajduję się w tym miejscu.
Czekała nas jeszcze niecała godzina jazdy do naszego apartamentu. Kto by pomyślał, że widok za oknem mógłby mnie kiedykolwiek tak zaciekawić, lecz zmęczenie robi swoje, którego nie potrafię niestety kontrolować. Tak jak i zamykających się powiek.
Scena. Tysiące krzyczących osób. Szczęście na ich twarzy. Oczy wyrażające tak wiele.
To wszystko widziałam w przeciągu kilku minut. Niby coś zwykłego ale dla mnie niezwykłego. Co mam powiedzieć, aby było dobrze. Aby działo się jeszcze więcej.
- Kocham was, dziękuję, że tu przybyliście. - po tych słowach krzyki wzrosły, ledwo słyszałam własne myśli.
Nagle scena zamieniła się w zwykłe panele, a krzyczące osoby w rozzłoszczonych klientów w restauracji w której zbierałam zamówienia oraz sprzątałam ze stołu. Gorzej być nie mogło. Chyba się zapadne pod ziemię. Jak długo tak stałam i krzyczałam. Wolę nie wiedzieć. Wolę nie wiedzieć jak to wyglądało od strony tych wszystkich osób.
Wolałam opuścić to pomieszczenie zabierając ze sobą brudne talerze do kuchni.
Obudziłam się kiedy taksówka gwałtownie zahamowała przez co pochyliłam się do przodu. Byliśmy na miejscu.
- Nareszcie. - pomyślałam otwierając drzwi mogąc w końcu rozprostować nogi i zażyć świeżego powietrza dłużej niż przez kilka minut kiedy wybiegłam z lotniska i wparowałam do taksówki.
czwartek, 21 maja 2015
piątek, 1 maja 2015
Dreams come true - III rodział
Wypakowałam swoje wszystkie rzeczy ze szkolnej szafki i spakowałam do mojego ulubionego plecaka, który służył mi bardzo długo, a nadal jest w świetnym stanie. Jeszcze przez chwilę patrzyłam na swoją szafkę z którą musiałam już się pożegnać. Przekręciłam się na pięcie by móc iść w stronę sekretariatu, lecz ku mojemu zdziwieniu bardzo znana mi osoba była kilka centrymetrów od mojej twarzy. Nikt inny jak...
- Irene. - zwróciłam się do blondwłosej dziewczyny z mało widocznymi okularami na nosie. - Masz mi coś do powiedzenia wa...
- Chodziłyśmy tyle czasu, a już się żegnamy. - przerwała mi. - Jak ten czas szybko leci.
Przytaknęłam głową chcąc jej przyznać rację.
- Mam nadzieję, że to nie nasze ostatnie spotkanie. - kontynuowała. - Mam rację, prawda?
- Jak najbardziej. - powiedziałam, a na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. - Musisz mi wybaczyć ale spieszę się do sekretariatu by odebrać wszystkie moje szkolne dokumenty i oddać klucz od szafki.
- Wybaczam. - wymamrotała i delikatnie przytuliła mnie na pożegnanie. - Co do Twojego wyjazdu... - zaczęła oddalając się ode mnie. - Powodzenia! - wykrzyknęła chowając sie już na zakręcie.
- Dziękuje. - szepnęłam do siebie i skierowałam się do sekretariatu.
-
- To już niedługo. - spojrzałam na jeszcze nie spakowaną torbę podróżną. - Moje życie zmieni się o dokładnie 360 stopni. - powiedziałam opadając głową na poduszkę. Zamknęłam oczy. Zasnęłam.
Po 12 godzinach lotu, wpatrywania się we wszystkie mrówkowate punkciki poruszające się po ulicy, którymi były auta, wysłuchiwania płaczu dzieci, pociągania nosów przeziębionych osób czy chrapiące mi nad uchem ludzie były wykańczające. Wykańczające niż sam lot. Czego chcieć więcej niż schodzenia po schodach i skierowania się w stronę lotniska by móc iść na odprawę i czekać na taxi by móc pojechać do hotelu. Do hotelu gdzie będe mogła opaść na łóżko i cieszyć się, że w końcu mogę spełniać marzenia i nie patrzeć na opinie innych ludzi, którzy nie znają mojej prawdziwej historii.. Nie znają mnie z żadnej strony.. ale do momentu. Może niedługo będę wyświetlana na reklamach wszystkich możliwych budynków, będę w gazetach w których jest prawda czy te pieprzone plotki od których chcę być jak najdalej czy w telewizji? Wtedy każdy będzie znał moją historię, chociaż nie chcę do tego doprowadzić.
Nie jestem tu sama. Nie spełniam tutaj marzeń sama. Nie muszę przyzwyczajać się do nowego towarzystwa sama. Jestem tutaj z nią. Z osobą, która mimo, że nie mieszkała razem ze mną te kilka tygodni, miesięcy, lat temu, nie miałam jej na wyciągnięcie ręki, nie mogłam przytulić jej wtedy kiedy potrzebowałam tego ja lub ona sama. Teraz będę miała ją na codzień i będę mogła patrzeć jak spełnia marzenia razem ze mną. Że mimo bólu, zmęczenia pracuje, bo chce osiągnąć tyle co nie osiągną osoby, które sprawiały nam przykrości i nie wierzyły w nasze możliwości. Chcemy pokazać im, że ze zwykłych dziewczyn powstanie ktoś kto nie powstałby dzięki ciężkiej pracy.
- Nicole. - powiedziałam do długowłosej dziewczyny, która właśnie wychyliła się zza drzwi.
- Tak? - spytała zbliżając sie do mnie.
- Nic. Tylko sprawdzam czy jesteś tu naprawdę. Czy to nie sen z którego zaraz się zbudzę.
Po tych słowach znikła. Jak Jongin dzięki swojej mocy, jak wróżki w bajkach. Kiedy znikła ona, znikło i wszystko.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam sufit. Sufit, który zawsze widzę kiedy zbudzam sie z tych pięknych jak i mniej pięknych snów. Przetarłam nieprzebudzone jeszcze oczy i powoli się podniosłam. W tej właśnie chwili kiedy spojrzałam na telefon zaczął ktoś do mnie dzwonić. Tak to była Nicole. Wyczuła to, że właśnie mi się śniła?
- Zamówiłam bilety! - powiedziała od razu kiedy odebrałam od niej telefon. - Jestem tak podekscytowana.
Zaśmiałam się.
- Masz niezłe wyczucie czasu. - powiedziałam i kiedy zapytała o co dokładnie mi chodzi opowiedziałam jej sen, który jeszcze przed chwilą mi się śnił.
Słyszałam, że sny się spełniają. Czy i mój się spełni? Czy pozostawi mnie w tym samym stanie w jakim jestem od tylu lat starając się o lepszą zmianę i spełnienie marzeń?
Marzę. Śnię. Wierzę. Dążę. Spełniam.
środa, 22 kwietnia 2015
Dreams come true - II rozdział
Całkiem zaspana wpatrywałam się w ciemność przed moimi oczami myśląc czy nie zapomniałam zrobić czegoś ważnego. Ale jak to zawsze dzieje się mi jak i zapewne większej części osób, mój mózg przestaje w jakiś sposób pracować. Stwierdziłam, że nie ma żadnego sensu, abym zabierała sobie minuty czy nawet godziny cennego dla mnie snu, który w tej chwili jest mi bardzo potrzebny. Zamknęłam oczy "widząc" nadal tą samą ciemność i obróciłam się na drugi bok wtulając się przy tym w zimną poduszkę co po prostu wielbię robić.
Zauważyłam przed sobą długie, niekończące się schody. Za sobą czułam niebezpieczeństwo, jakiś chłodny wiatr wiejący mi w plecy wcale mnie nie pocieszał. Czułam, że ktoś lub coś mnie śledzi i w pewnej chwili chce zrobić mi coś co ani nie trochę sprawi, że będę dusiła się ze śmiechu. Ile tchu w nogach biegłam po tych schodach, które ciągle się wydłużały. Ale nie.... zauważyłam jakąś nadzieję. To był jakiś mały, prostokątny, jasny punkcik do którego powoli się zbliżałam. To dodawało mi motywacji. Motywacji, aby biec szybciej i uciec przed tym co nie daje mi spokoju i za wszelką cenę chce mnie złapać. Nie mogłam.. już nie mogłam. Traciłam jakiekolwiek siły.
" Nie poddawaj się Yoon'a - myślałam. - Dasz radę. Ty byś nie dała?"
To małe wspieranie siebie tymi słowami sprawiło, że byłam już blisko punktu do którego zmierzałam. Lecz to nie był drobny, ledwo zauważalny punkt co wcześniej. Kilka schodów dzieliło mnie od niego. Były to białe drzwi, które lśniły chcąc mi powiedzieć "Tak to jest właśnie to miejsce, które Cię uratuje". Jeszcze tylko trochę... odrobina... a złapię za klamkę i będę bezpieczna.. ucieknę temu pieprzonemu potworowi. Już miałam klamkę na wyciągnięcie ręki. Chwyciłam ją. Drzwi uchyliły się pokazując mi przytulny, jasny pokój z pięknymi jasnymi meblami. Było w nim tyle piękna. Chciałam znaleźć się w nim jak najszybciej.. wręcz wbiegłam do niego.. stawiłam prawą stopę za progiem.. ale... Obraz przede mną zamienił się nagle tak jakbym włączyła sobie slajd na laptopie w galerii przez co przewijałby mi zdjęcia znajdujące się w niej. Jak to do cholerny możliwe? Jeszcze kilka sekund temu widziałam biel.. teraz widzę zieleń.. Tak zieleń. Otaczały mnie rośliny. Gdy spojrzałam w górę zobaczyłam bezchmurne niebo.. było takie piękne.. Czułam delikatny, przyjemny wietrzyk, który sprawiał, że coraz mniej odczuwałam zmęczenie. Ale nie.. coś jednak było nie tak.. Osuwałam się w dół coraz bardziej.
- Co się dzieje?! - wykrzyknęłam nie mogąc podnieść nóg. Ba, nie mogłam zrobić nic. Tak jakby na nogi spadło mi coś ciężkiego, moje ręce były bezwładne.. Jedynie moja głowa okazała się być "sprawną".
Spojrzałam w dół.
- Cholera! - przeraźliwie wrzasnęłam kiedy zauważyłam, że jestem na klifie. Fale mocno obijają się o wysokie, strome skały z wielkim hukiem.
Już koniec. Właśnie tracę cel. Marzenia. Tracę to co do tej pory osiągnęłam. Zdobyłam. A rodzina i przyjaciele tracą mnie. Mnie, która jeszcze niedawno śmiała się do upadłego. Mnie, która marzyła i dążyła.
Złapałam ostatni oddech. Spokojny oddech. I zaczęłam lecieć. Lecieć na tą przeraźliwą, stromą skałę na, którą przed chwilą patrzyłam. Teraz wiatr, który czułam nie był delikatny. Nie był taki przyjemny. Nie sprawiał, że odpoczywałam. Serce podskoczyło mi do gardła kiedy kilka metrów przed moją twarzą zobaczyłam tą skałę o którą już za chwilę miałam uderzyć. Na której miałam stracić to wszystko. Jeszcze chwila.. dosłownie chwila i już za chwilę w gazetach będzie szum o tym, że dziewczyna popełniła samobójstwo skacząc z klifu.. Ahhh. te pieprzone plotki.
To już właśnie ta chwila. Odczułam koniuszkiem palca twardą skałę. Jeszcze chwila dzieli mnie od smutnego zakończenia. I....
Zerwałam się z łózka oblana zimnym potem. Nie chcę wiedzieć co dzieje się w tej chwili z moją twarzą. Jest pewnie taka.. blada.. wystraszona. Gdy spojrzałam na moje dłonie przeraźliwe się trzęsły. Kto by pomyślał, że głupi koszmar mógłby ze mną zrobić coś takiego.
- Nie.. rezygnuję z dzisiejszego snu. - powiedziałam wyświetlając godzinę na telefonie. - 3:49. Jakaś godzina dla człowieka musi być znienawidzona, nieprawdaż?
Podniosłam się z łóżka i podeszłam do biurka lub prędzej do miejsca w którym ono powinno być. Ciemność nadal mi towarzyszyła. Sięgnęłam po słuchawki w miejsce w którym wczoraj je zostawiłam i wróciłam do ciepłego łóżka. Podłączyłam je do telefonu i włączyłam spokojną piosenkę chcąc w jakiś sposób się odprężyć i zapomnieć o tym śnie, który niezbyt przyjemnie wspominam.
--------------------------------------------------------------------------------------
Nareszcie coś dodałam. Ile to...? Coś około 5/6 mięsiecy. Muszę nadrobić zaległości. Mam nadzieję, że opowiadanie wychodzi lepiej. ^^
Zauważyłam przed sobą długie, niekończące się schody. Za sobą czułam niebezpieczeństwo, jakiś chłodny wiatr wiejący mi w plecy wcale mnie nie pocieszał. Czułam, że ktoś lub coś mnie śledzi i w pewnej chwili chce zrobić mi coś co ani nie trochę sprawi, że będę dusiła się ze śmiechu. Ile tchu w nogach biegłam po tych schodach, które ciągle się wydłużały. Ale nie.... zauważyłam jakąś nadzieję. To był jakiś mały, prostokątny, jasny punkcik do którego powoli się zbliżałam. To dodawało mi motywacji. Motywacji, aby biec szybciej i uciec przed tym co nie daje mi spokoju i za wszelką cenę chce mnie złapać. Nie mogłam.. już nie mogłam. Traciłam jakiekolwiek siły.
" Nie poddawaj się Yoon'a - myślałam. - Dasz radę. Ty byś nie dała?"
To małe wspieranie siebie tymi słowami sprawiło, że byłam już blisko punktu do którego zmierzałam. Lecz to nie był drobny, ledwo zauważalny punkt co wcześniej. Kilka schodów dzieliło mnie od niego. Były to białe drzwi, które lśniły chcąc mi powiedzieć "Tak to jest właśnie to miejsce, które Cię uratuje". Jeszcze tylko trochę... odrobina... a złapię za klamkę i będę bezpieczna.. ucieknę temu pieprzonemu potworowi. Już miałam klamkę na wyciągnięcie ręki. Chwyciłam ją. Drzwi uchyliły się pokazując mi przytulny, jasny pokój z pięknymi jasnymi meblami. Było w nim tyle piękna. Chciałam znaleźć się w nim jak najszybciej.. wręcz wbiegłam do niego.. stawiłam prawą stopę za progiem.. ale... Obraz przede mną zamienił się nagle tak jakbym włączyła sobie slajd na laptopie w galerii przez co przewijałby mi zdjęcia znajdujące się w niej. Jak to do cholerny możliwe? Jeszcze kilka sekund temu widziałam biel.. teraz widzę zieleń.. Tak zieleń. Otaczały mnie rośliny. Gdy spojrzałam w górę zobaczyłam bezchmurne niebo.. było takie piękne.. Czułam delikatny, przyjemny wietrzyk, który sprawiał, że coraz mniej odczuwałam zmęczenie. Ale nie.. coś jednak było nie tak.. Osuwałam się w dół coraz bardziej.
- Co się dzieje?! - wykrzyknęłam nie mogąc podnieść nóg. Ba, nie mogłam zrobić nic. Tak jakby na nogi spadło mi coś ciężkiego, moje ręce były bezwładne.. Jedynie moja głowa okazała się być "sprawną".
Spojrzałam w dół.
- Cholera! - przeraźliwie wrzasnęłam kiedy zauważyłam, że jestem na klifie. Fale mocno obijają się o wysokie, strome skały z wielkim hukiem.
Już koniec. Właśnie tracę cel. Marzenia. Tracę to co do tej pory osiągnęłam. Zdobyłam. A rodzina i przyjaciele tracą mnie. Mnie, która jeszcze niedawno śmiała się do upadłego. Mnie, która marzyła i dążyła.
Złapałam ostatni oddech. Spokojny oddech. I zaczęłam lecieć. Lecieć na tą przeraźliwą, stromą skałę na, którą przed chwilą patrzyłam. Teraz wiatr, który czułam nie był delikatny. Nie był taki przyjemny. Nie sprawiał, że odpoczywałam. Serce podskoczyło mi do gardła kiedy kilka metrów przed moją twarzą zobaczyłam tą skałę o którą już za chwilę miałam uderzyć. Na której miałam stracić to wszystko. Jeszcze chwila.. dosłownie chwila i już za chwilę w gazetach będzie szum o tym, że dziewczyna popełniła samobójstwo skacząc z klifu.. Ahhh. te pieprzone plotki.
To już właśnie ta chwila. Odczułam koniuszkiem palca twardą skałę. Jeszcze chwila dzieli mnie od smutnego zakończenia. I....
Zerwałam się z łózka oblana zimnym potem. Nie chcę wiedzieć co dzieje się w tej chwili z moją twarzą. Jest pewnie taka.. blada.. wystraszona. Gdy spojrzałam na moje dłonie przeraźliwe się trzęsły. Kto by pomyślał, że głupi koszmar mógłby ze mną zrobić coś takiego.
- Nie.. rezygnuję z dzisiejszego snu. - powiedziałam wyświetlając godzinę na telefonie. - 3:49. Jakaś godzina dla człowieka musi być znienawidzona, nieprawdaż?
Podniosłam się z łóżka i podeszłam do biurka lub prędzej do miejsca w którym ono powinno być. Ciemność nadal mi towarzyszyła. Sięgnęłam po słuchawki w miejsce w którym wczoraj je zostawiłam i wróciłam do ciepłego łóżka. Podłączyłam je do telefonu i włączyłam spokojną piosenkę chcąc w jakiś sposób się odprężyć i zapomnieć o tym śnie, który niezbyt przyjemnie wspominam.
--------------------------------------------------------------------------------------
Nareszcie coś dodałam. Ile to...? Coś około 5/6 mięsiecy. Muszę nadrobić zaległości. Mam nadzieję, że opowiadanie wychodzi lepiej. ^^
czwartek, 6 listopada 2014
Dreams come true - I rozdział
Moim zwyczajem było i jest przeglądanie wszystkiego co popadnie w internecie mimo, że nic ciekawego w tym nie ma. Przypadkowo wpadłam na stronę o informacji, że są poszukiwani aktorzy do nowej Koreańskiej dramy, która nosi tytuł: ,,Dreams come true". Nie ukrywam, że ta wiadomość sprawiła, że na mojej twarzy pojawił się wyraźny uśmiech przez co moje krzywe zęby można było zauważyć momentalnie. Bez żadnego zastanowienia postanowiłam coraz więcej czytać na temat tej dramy chcąc dowiedzieć się czegoś więcej niż tylko tego, że są poszukiwani aktorzy. Jednakże więcej czytając, to bardziej myślałam o tym jak by to wyglądało. A oczywistym i przykrym faktem było to, że jestem tutaj - w Polsce, a nie w Korei Południowej w Seulu. Wywarło to na mnie ogromny smutek, ponieważ wyobrażanie sobie mnie jako głównej bohaterki było zbędne, a granie z przystojnym Azjatą, który byłby moim serialowym chłopakiem było tylko cudownym, chwilowym snem, ponieważ z powodu zmęczenia na chwilę zasnęłam co sprawiło, że przyśnił mi się kawałek romantycznego momentu z tego co być może wydarzyłoby się w tej dramie.
- Kolejny zespół, który zaszczyci nas swoją obecnością to zespół EXO! - słowa, które jeden z prowadzących wypowiedział w telewizji spowodowały, że oderwałam się chwilowo od laptopa i tego co do tej pory szukałam i przeszłam na włączony telewizor, podgłaśniając nieco, aby lepiej usłyszeć co mają do powiedzenia. - EXO Kamsahamnida! Cieszymy się, że znowu możemy się zobaczyć, EXO-L! Mamy nadzieję, że będziecie się świetnie bawić razem z nami.
- Aby rozpocząć z EXO miłą atmosferę zaczniemy od piosenki overdose. - powiedział jeden z prowadzących idąc powoli w kierunku schodów, aby zrobić miejsce dla zespołu. Osoba, która bez przerwy była przeze mnie obserwowana to nikt inny jak....
- Tutaj Zitao Huang, czyli panda. Czy świetnie się bawicie?! - skierował mikrofon w stronę publiczności, a oni na jego pytanie odpowiedzieli radosnym krzyczeniem. Oczywiście nie zabrakło tego, że ja się do nich dołączyłam co sprawiło, że do salonu wbiegła moja mama, lecz kiedy spojrzała na mnie i na telewizor nie miała więcej pytań, ponieważ zrozumiała powód mojego zachowania.
Kiedy już nic ciekawego nie pojawiało się w telewizji, wyłączyłam ją i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku razem z książką,/słownikiem "Koreański nie gryzie" i rozpoczęłam dzisiejszą naukę co dzisiaj szło mi wyjątkowo szybko. Podejrzewam, że to dzięki motywacji coraz lepiej wychodzi mi nauka.
- Eonni! - usłyszałam moją siostrę z klatki schodowej. Podniosłam się z łóżka, zostawiając książke na nim. Stanęłam przed drzwiami pokoju czekając na to czy siostra powie coś więcej.
- Tak? - Nie czekając dłużej postanowiłam, że pójdę sprawdzić o co chodzi. - Coś się stało? - Zadałam kolejne pytanie wyłaniając się zza uchylonych, wyjściowych drzwi na klatkę schodową.
- Ktoś do Ciebie przyszedł. - Powiedziała przenosząc wzrok na TĄ osobę, abym na nią spojrzała. Na jej widok uśmiechnęłam się i zbiegłam ze schodów, aby jak najszybciej się koło niej znaleźć. Był to umięśniony blondyn z szerokim uśmiechem i śnieżnymi zębami. Wyglądał na nieprzyjazną osobę, lecz był całkiem inny.
- Jonghyun Oppa! - wykrzyknęłam, rzucając się na szyję przyjaciela.
Jonghyun to mój przyjaciel od najmłodszych lat. Od kiedy byłam małym dzieckiem często przychodził do mojego domu, lecz z tego powodu, że od kilku lat znowu mieszka w Korei i tam ma swój zespół nie mam możliwości przez cały czas się z nim widywać, ale jak tylko przyjeżdża to staram się spędzić z nim jak najwięcej czasu. W żartobliwy sposób można powiedzieć, że jest to mój nauczyciel od Koreańskiego.
- Tak długo się nie widzieliśmy. Jak dobrze Cię znowu zobaczyć! - krzyknęłam nadal będąc w jego ramionach, zachwycając się przy okazji jego pięknymi, męskimi perfumami.
- Już zauważyłem Twoje zadowolenie ale mogłabyś mnie puścić, bo jeszcze trochę, a mnie udusisz. - Wymamrotał jakby od niechcenia ale zrozumiale. Puściłam go, zniżając od razu głowę co sprawiło, że moją twarz i moje zarumienione policzki zakryły włosy. - Więc jak, dzisiaj ulepszamy Twój Koreański? - Starał się w jakiś sposób przerwać tą ciszę. Odgarnął moje włosy i standardowo obdarował mnie swoim szczerym uśmiechem. - Hmmm?
- Jak najbardziej! - Odpowiedziałam mu szerokim uśmiechem, klepiąc go przy tym po ramieniu. - Chodź. - Złapałam go za rękę i zaprowadziłam na górę do mojego pokoju.
---------------------------------
Mam nadzieję, że za jakiś czas się rozkręcę i pisanie rozdziałów będzie wychodzić mi o wiele lepiej, bo jak na razie zauważyłam idzie mi cienko ;_;
HWAITING dla mnie! ^^
- Kolejny zespół, który zaszczyci nas swoją obecnością to zespół EXO! - słowa, które jeden z prowadzących wypowiedział w telewizji spowodowały, że oderwałam się chwilowo od laptopa i tego co do tej pory szukałam i przeszłam na włączony telewizor, podgłaśniając nieco, aby lepiej usłyszeć co mają do powiedzenia. - EXO Kamsahamnida! Cieszymy się, że znowu możemy się zobaczyć, EXO-L! Mamy nadzieję, że będziecie się świetnie bawić razem z nami.
- Aby rozpocząć z EXO miłą atmosferę zaczniemy od piosenki overdose. - powiedział jeden z prowadzących idąc powoli w kierunku schodów, aby zrobić miejsce dla zespołu. Osoba, która bez przerwy była przeze mnie obserwowana to nikt inny jak....
- Tutaj Zitao Huang, czyli panda. Czy świetnie się bawicie?! - skierował mikrofon w stronę publiczności, a oni na jego pytanie odpowiedzieli radosnym krzyczeniem. Oczywiście nie zabrakło tego, że ja się do nich dołączyłam co sprawiło, że do salonu wbiegła moja mama, lecz kiedy spojrzała na mnie i na telewizor nie miała więcej pytań, ponieważ zrozumiała powód mojego zachowania.
Kiedy już nic ciekawego nie pojawiało się w telewizji, wyłączyłam ją i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku razem z książką,/słownikiem "Koreański nie gryzie" i rozpoczęłam dzisiejszą naukę co dzisiaj szło mi wyjątkowo szybko. Podejrzewam, że to dzięki motywacji coraz lepiej wychodzi mi nauka.
- Eonni! - usłyszałam moją siostrę z klatki schodowej. Podniosłam się z łóżka, zostawiając książke na nim. Stanęłam przed drzwiami pokoju czekając na to czy siostra powie coś więcej.
- Tak? - Nie czekając dłużej postanowiłam, że pójdę sprawdzić o co chodzi. - Coś się stało? - Zadałam kolejne pytanie wyłaniając się zza uchylonych, wyjściowych drzwi na klatkę schodową.
- Ktoś do Ciebie przyszedł. - Powiedziała przenosząc wzrok na TĄ osobę, abym na nią spojrzała. Na jej widok uśmiechnęłam się i zbiegłam ze schodów, aby jak najszybciej się koło niej znaleźć. Był to umięśniony blondyn z szerokim uśmiechem i śnieżnymi zębami. Wyglądał na nieprzyjazną osobę, lecz był całkiem inny.
- Jonghyun Oppa! - wykrzyknęłam, rzucając się na szyję przyjaciela.
Jonghyun to mój przyjaciel od najmłodszych lat. Od kiedy byłam małym dzieckiem często przychodził do mojego domu, lecz z tego powodu, że od kilku lat znowu mieszka w Korei i tam ma swój zespół nie mam możliwości przez cały czas się z nim widywać, ale jak tylko przyjeżdża to staram się spędzić z nim jak najwięcej czasu. W żartobliwy sposób można powiedzieć, że jest to mój nauczyciel od Koreańskiego.
- Tak długo się nie widzieliśmy. Jak dobrze Cię znowu zobaczyć! - krzyknęłam nadal będąc w jego ramionach, zachwycając się przy okazji jego pięknymi, męskimi perfumami.
- Już zauważyłem Twoje zadowolenie ale mogłabyś mnie puścić, bo jeszcze trochę, a mnie udusisz. - Wymamrotał jakby od niechcenia ale zrozumiale. Puściłam go, zniżając od razu głowę co sprawiło, że moją twarz i moje zarumienione policzki zakryły włosy. - Więc jak, dzisiaj ulepszamy Twój Koreański? - Starał się w jakiś sposób przerwać tą ciszę. Odgarnął moje włosy i standardowo obdarował mnie swoim szczerym uśmiechem. - Hmmm?
- Jak najbardziej! - Odpowiedziałam mu szerokim uśmiechem, klepiąc go przy tym po ramieniu. - Chodź. - Złapałam go za rękę i zaprowadziłam na górę do mojego pokoju.
---------------------------------
Mam nadzieję, że za jakiś czas się rozkręcę i pisanie rozdziałów będzie wychodzić mi o wiele lepiej, bo jak na razie zauważyłam idzie mi cienko ;_;
HWAITING dla mnie! ^^
piątek, 31 października 2014
Dreams come true - prolog
Jak zwykle znajdując wolny czas siedziałam przed ekranem laptopa i oglądałam poruszające się postacie w Koreańskich dramach. Zbyt częste oglądanie ich sprawiło, że stało się to moim uzależnieniem, jak i granie w tego typu serialach ogromnym marzeniem. Ale czego się po mnie spodziewać skoro aktorstwo to moje zainteresowanie? Mimo, że widok kamer przed moją twarzą sprawia, że jestem bardzo zawstydzona i tak chce z tym wiązać swoje życie. Z reguły jestem osobą wstydliwą czego nie da się ukryć, a pojawianie się rumieńców po prostu pokazuje, że w danej chwili się zawstydziłam. Widok skośnookich Azjatów nie pozwala mi się przez najbliższy czas skupić, a oglądanie teledysków kpopowych boys bandów z kręceniem biodrami, przegryzaniem wargi jak i odkrytą klatą powoduje, że leżę na podłodze i przestaję oddychać. Nie chcę wiedzieć jakie zdanie mają na ten temat osoby, które w takiej chwili na mnie patrzą jak leżę na podłodzę i powoli dochodzę patrząc na zdjęcie w telefonie lub oglądając filmik. Większość szczerze mówiąc jest już do tego przyzwyczajona i nie wywiera to na nich żadnego wrażenia, lecz nie ukrywam, że są na pewno osoby, które patrząc na mnie myślą sobie "Co ona ma w głowie?" ,"Co ona widzi w tych Chinolach?". Przedstawiając jedną z oczywistych rzeczy - EXO oraz BTS to moje dwa ulubione zespoły na których widok przytulam się do telefonu lub laptopa i krzyczę na cały dom "Jacy oni uroczy".
Jak wspomniałam poprzednio - granie w dramach to moje marzenie, jednakże jestem pewna ,że nie mam najmniejszych szans, aby do jakiejkolwiek się dostać. Ale co się dziwić skoro nie posiadam żadnego talentu.
~~
Aktualnie pracuję nad pierwszym rozdziałem. Te opowiadanie, czyli "Dreams come true" jest tak jakby opowieścią o mnie co można zauważyć tu, ponieważ opisuję swoją osobę jaką jestem, również w opowiadaniu ^^
Jak wspomniałam poprzednio - granie w dramach to moje marzenie, jednakże jestem pewna ,że nie mam najmniejszych szans, aby do jakiejkolwiek się dostać. Ale co się dziwić skoro nie posiadam żadnego talentu.
~~
Aktualnie pracuję nad pierwszym rozdziałem. Te opowiadanie, czyli "Dreams come true" jest tak jakby opowieścią o mnie co można zauważyć tu, ponieważ opisuję swoją osobę jaką jestem, również w opowiadaniu ^^
czwartek, 30 października 2014
Trochę zmian.
Witam wszystkich tych, którzy postanowili wejść na mojego świeżutkiego, dopiero upieczonego bloga. Nie raz ktokolwiek mógł czytać na blogspocie to co miałam do napisania. Jednak po bardzo długiej przerwie pokazywania swoich opowiadań większej grupie ludzi postanowiłam zacząć po raz kolejny, lecz trochę w lepszy sposób, ponieważ cofając się o kilka lat w tył moje opowiadania były tak napisane, że teraz mam się z czego śmiać. Ten post pozwoli wam poznać moje plany co do pisania opowiadań, jednakże jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o mnie po prostu wystarczy wspomnieć o tym w komentarzu.
Na blogu będą pojawiać się różnego rodzaju opowiadania, lecz będą one związane szczególnie z Azją, a głównie z kpopem (Koreański pop). Opowiadania będą głównie opowiadać o romansie ale również nie zabraknie dramatu czy innych tego typu rzeczy. Może również zdarzyć się tak, że nie kontrolując tego wyjdzie z tego całkiem co innego niż przykładowo romans.
Jeśli macie również pomysły co do nowego opowiadania możecie się z tym dzielić w komentarzu. Ale aby móc zacząć pisać jakiekolwiek opowiadanie musicie mi, również podać cały cel tego opowiadania (czyli co ma się dziać, np. osoba A dołączyła do jakiegoś zespołu. I co miałoby dalej się wydarzyć.)
Jeśli chodzi o dzisiejszy post to na tyle. W kolejnych dniach (być może nawet jutro) możecie się spodziewać prologu z opowiadania nad którym pracuję od wczoraj. Zdradzę jedynie, że tytuł jego brzmi "Dreams come true". Mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś fajnego ^^
Btw. Ta dziewczyna w okularach to ja - dla ciekawskich ;)
I bym zapomniała. Mam jeszcze jednego bloga na którym nie dodaję opowiadań, lecz moje przemyślenia. Jestem tam od roku i 2 miesięcy, więc mam nadzieję, że również tam miło się ugościcie~
O to adres: huang-huuang.blogspot.com
Na blogu będą pojawiać się różnego rodzaju opowiadania, lecz będą one związane szczególnie z Azją, a głównie z kpopem (Koreański pop). Opowiadania będą głównie opowiadać o romansie ale również nie zabraknie dramatu czy innych tego typu rzeczy. Może również zdarzyć się tak, że nie kontrolując tego wyjdzie z tego całkiem co innego niż przykładowo romans.
Jeśli macie również pomysły co do nowego opowiadania możecie się z tym dzielić w komentarzu. Ale aby móc zacząć pisać jakiekolwiek opowiadanie musicie mi, również podać cały cel tego opowiadania (czyli co ma się dziać, np. osoba A dołączyła do jakiegoś zespołu. I co miałoby dalej się wydarzyć.)
Jeśli chodzi o dzisiejszy post to na tyle. W kolejnych dniach (być może nawet jutro) możecie się spodziewać prologu z opowiadania nad którym pracuję od wczoraj. Zdradzę jedynie, że tytuł jego brzmi "Dreams come true". Mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś fajnego ^^
Btw. Ta dziewczyna w okularach to ja - dla ciekawskich ;)
I bym zapomniała. Mam jeszcze jednego bloga na którym nie dodaję opowiadań, lecz moje przemyślenia. Jestem tam od roku i 2 miesięcy, więc mam nadzieję, że również tam miło się ugościcie~
O to adres: huang-huuang.blogspot.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)